Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaruzelski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jaruzelski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 grudnia 2011

Prakaczka

Po dwóch tygodniach wyjętych z życia zrobiłam sobie prasówkę.

Nowicka wciąż kłamie.
Olejnik została autorytetem młodych dziennikarzy (czyżby za rozmowę z Anną G.?)
Janina P. dostała nagrodę Kisiela.

Kotek z załącznika stał się przedmiotem poważnej debaty (swoją drogą, prawica zawsze wie, jak sobie samej podbić bębenek i zrobić z siebie głupka. I na kogo tu głosować? Dramat.)

Jaruzelski wydał książkę. Żeby powiedzieć prawdę o historii, rzecz jasna. Wszyscy (medialni) się podniecają, rzecz jasna, bo Jaruzelski oznacza newsa na każdą okazję.

Unia ma się świetnie, a jeśli się rozpadnie, to przez PiS i różne marsze.

I doszłam do wniosku, że to nie prasówka, tylko prakaczka. Dziennikarska.

niedziela, 13 grudnia 2009

Na prowincji bez zmian

Przyjechałam.
Dom pusty, nie licząc kota. Kot najwyraźniej z syndromem pustego gniazda, i gdyby nie to, że cukierniczka przytomnie postawiona na lodówce poza kocim zasięgiem, siedziałby na stole i wyżerał cukier łapą.

Z tym, że to nie kot, tylko kotka.

Podzieliłyśmy się tostem, potem zaczęła piszczeć na widok ryby. Mrożonej.
Widzieliście kiedyś piszczącego kota?
Kotkę.

Zimno, bo na dworze przymrozek, a ludzkie ogrzewanie wyjechało do Warszaw, Wrocławi oraz Francyj, więc włączyłam piec, na którym kot (kotka) zaczął sobie zaraz grzać to i owo.

Ale nie mruczy.

Teraz zwinęła się w kłębek na kocyku. Wygląda słodko, naprawdę. Tylko posapuje przez nos.

Cisza, przerywana dzwonkami telefonów i domofonów.
Jednostajny szum komputera.
Nawet żadnej muzyki nie włączam, szkoda mi tej ciszy.

Dom czeka na powroty.
(Oto przykład skutecznej reklamy. Patrzę na te książki w pracy, oczywiście mam na myśli Małgorzatę K. Sprzedają się, o dziwo.)

Pisałam w drodze. Teraz gram w kulki i wmawiam sobie, że odpoczywam.

Jaruzelski tłumaczył się dzisiaj, że notka, która dyskredytuje
i kompromituje jego i jego tłumaczenia stanu wojennego, to kłamstwo. Dowiedziałam się przed chwilą, że ma stronę internetową.
"Trybuna" upadła w zeszły wtorek, więc nic innego mu już nie pozostało.
Może powinien pisać bloga, jak Senyszyn?

Napieralski Grzegorz powiedział w piątek u Moniki o generale prezydencie Wojciechu tak:

"Jest postacią bardzo poważną, bardzo zasłużoną i jest bohaterem".

Zamiast puenty - próba haiku, które w swoich początkach było utworem bardziej rozbudowanym i żartobliwym, ale później Basho zamienił je na impresję, wzruszenie i kontemplację przyrody. Tak przynajmniej mówi Źródło Wszelkiej Wiedzy, czyli Wikipedia.

Swoją drogą, gdyby tak rozszyfrować jej nazwę:

W szystkie
I nformacje
K onieczne
I
P otrzebne
E wentualnym
D ociekliwym
I
A mbitnym,

na przykład.

Mistrz Skrótowców, Lem, (Literat, ewentualnie mędrzec), zrobiłby to
o niebo lepiej.

Puenta.



Trzynasty grudnia
starszy pan
z rozmachem spluwa na ulicę


Kobieta o brzydkich nogach
niesie kwiaty -
na cmentarz


Wykrwawia się
na chodnik
przydrożna jarzębina

poniedziałek, 25 maja 2009

Generał do pani profesor

Oglądaliśmy salę.

Sala była w zasadzie kasynem oficerskim na Praskiej, a my przyjechaliśmy przed cudzym weselem zobaczyć białe obrusy i czerwone baloniki
w kształcie serc.

W biesiadnym namiocie nieopodal siedziała za stołami grupa staruszków ubranych w popielate, letnie garnitury.

Wyjrzeliśmy przez okno, ponarzekaliśmy na zbyt małą salę do tańca, sprawdziliśmy, czy krzesła są wygodne.
Później długo czekaliśmy na kierowniczkę.

Na zewnątrz, na schodach, grupa z namiotu ustawiała się do zdjęcia. Gdy skończyli, wyszliśmy na zewnątrz. "Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz gratuluję" - zza wianuszka starych garniturów nie było widać czytającej. Słyszeliśmy tylko jej charakterystyczny głos. "Podpisano - Wojciech Jaruzelski" - dokończyła z dumą, wzbudzając aplauz dziadków.

Potem jadła na tarasie obiad z kilkoma młodszymi kolegami z partii.

"Senyszyn się nieźle trzyma" - powiedziała portierka. "Wyszczuplała, i ładny kolor włosów ma".