Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmach. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 listopada 2009

Katastroficzna poprawność

Byłam niedawno na na premierze filmu "2012".

To najnowszy - i, sądząc po efektach - naprawdę wysokobudżetowy film katastroficzny. Producenci zadbali jednak o to, by budżet się zwrócił: film we wzorcowo poprawny sposób oddaje aktualne stosunki mocarstw światowych.

Katastrofa nie jest tym razem wywołana przez wojnę nuklearną pomiędzy Stanami i Rosją. To zupełnie niezależna katastrofa. Dlatego też wybrane państwa świata, oczywiście ze Stanami i Rosją na czele, stają na głowie, by chociaż część ludzkości uratować przed zbliżającym się potopem.

Chińscy robotnicy budują na zamówienie wielkie arki, na wzór Noego zwożąc do nich słonie i żyrafy. Po parze.

Prezydent Stanów jest Murzynem, główny naukowiec - najprawdopodobniej Hindusem. Rosja jest reprezentowana przez grubego byłego boksera-miliardera, Jurija Karpowa oraz transporter Antonow.

Ameryka - przez tłum Amerykanów, ale głównie rozbitą amerykańską rodzinę, w której były mąż i obecny facet zgodnie działają w interesie dzieci (własnych/ukochanej kobiety), przy czym ojciec przeżyje, a gach zginie.

Religie świata reprezentowane są przez szalonego chrześcijanina prowadzącego własne radio, który rzuca się z zachwytem w objęcia wulkanu, i tybetańskiego lamę, który w obliczu śmierci bije w dzwon. Jest też ateista bez sumienia, którego poglądy w ostatecznej rozgrywce przegrywają z poglądami tych, co jeszcze mają sumienie.

Film w sam raz do oglądania z drugiego rzędu. Nawet, jeśli jest się dalekowidzem.