Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plany. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 listopada 2009

Studencki kwadrans - epilog

Po pierwszym, wstępnym, czerwcowym spotkaniu przedstawicieli czterech uczelni - UP, UJ, KSW i PAT, ostrożni jak jeże ustaliliśmy szkicowe warunki współpracy.

Miał powstać akademicki program studencki, Krzemionki obiecały emisję, dostaliśmy chyba z 10 minut na antenie, padły duże słowa o potrzebie współpracy międzyuczelnianej, itp, itd. Ze względu na to, że był czerwiec, a w planie mniej lub bardziej wyjazdowe wakacje, przełożyliśmy produkcję pierwszego odcinka na wrzesień.

Założyliśmy nawet mailową grupę dyskusyjną. Nota bene, żadne dyskusje się tam nie odbywały.

We wrześniu - cisza. Chociaż cały wrzesień mieliśmy bawić się
w szalejących reporterów.

W październiku - próba spotkania przy piwie dla ustalenia szczegółów.

I nagle okazuje się, że dwie z czterech uczelni postanowiły, że tylko ich studenci stworzą redakcję wspólnego, międzyuczelnianego programu.
A reszta może się wypchać sianem. I otrębami.

Czy to będzie kolejna próba z rodzaju "Pokolenia UE" i "Przystanku/a Student"?
Okaże się.

Red. D.P. już robi materiał. O depresji wśród studentów.
Hm.

niedziela, 13 września 2009

Przesilenie jesienne

W poszukiwaniu pewnego numeru telefonu przejrzałam swoje notesy.

Jest ich już trochę, bo notes wydał mi się podstawą dziennikarstwa, więc gdzie tylko mogę, nabywam notesy. W zaopatrzeniowca bawi się też O.H., znajdując nie wiadomo gdzie Dokładnie Takie Jak Trzeba Egzemplarze.

Oczywiście, notesy i zeszyty kupowałam nałogowo już wcześniej, ale teraz zaczęłam je WYKORZYSTYWAĆ.

No i przejrzałam te zapisane i ustawione w rządku na górnej półce.

Ileż tam jest różnych pomysłów!

Projekty, które chciałabym zrealizować, liczne tematy reportażowe, strony internetowe do przejrzenia, numery do ciekawych ludzi, inicjatywy, które fajnie byłoby zacząć, spotkania, które mogłyby się odbyć, hasła sytuacyjne, szkice opowiadań, zarysy komiksów.

A mnie się nie chce nic. Najchętniej wychodziłabym rano do pracy, wracała po południu, piekła ciasto dla K., czytała książki, jeździła w góry.

Żadnych ambitnych projektów.
Żadnych dedlajnów.
Żadnych egzaminów, nudnych wykładów, prac domowych na ćwiczenia.
Żadnego angażowania się w interesujące inicjatywy.

"Zwyczajne życie". Ot, co.